Samoloty i łodzie z Ameryki do Ameryki.

Panama przywitała nas widokiem bardzo niecodziennym. Na południu piętrzyły się drapacze chmur, w których odbijało się słońce. My ulokowaliśmy się w hotelu Casco Antiguo, w samym sercu panamskiej „starówki”, czyli Casco Viejo. Hotel był duży, stary i z duszą. Może brzmi to banalnie, ale zaraz po przekroczeniu progu budynku, gdy pięliśmy się w górę do… Czytaj dalej Samoloty i łodzie z Ameryki do Ameryki.

Na dachu Panamy, czyli o wulkanie Baru.

W Panamie znajduje się tylko jeden wulkan (tak przynajmniej mówi przewodnik – Wikipedia twierdzi co innego). Wulkan nazywa się Baru, a jego szczyt to najwyższy punkt w kraju. Taka informacja wystarczyła nam w zupełności abyśmy jednomyślnie postanowili zdobyć ten szczyt. Trasa z granicy kraju do podnóży wulkanu była jak zwykle wieloetapowa. Pierwszy autobus zabrał nas… Czytaj dalej Na dachu Panamy, czyli o wulkanie Baru.

Szybko, szybko! czyli Costa Rica nie jest taka fajna.

Od momentu, w którym urodził się pomysł wyruszenia na Rio Coco, wiedzieliśmy, że odbijemy sobie szwindel agencji turystycznej z Meksyku, która naciągnęła nas na ofertą przekroczenia granicy z Gwatemalą łodzią. Kto nie wie o co chodzi, niech nadrabia zaległości. Kto zaś uważnie śledzi nasze losy w podróży, wie, że brak łodzi w Meksyku w Nikaragui… Czytaj dalej Szybko, szybko! czyli Costa Rica nie jest taka fajna.

Rio Coco, czyli 400 kilometrów prawdziwej przygody.

Tydzień temu zostawiliśmy Was w niepewności wyruszając na wyprawę po Rio Coco. Jadąc tam zeszliśmy z radaru przewodników i masowych informacji. Wiedzieliśmy jedynie, że jest taka rzeka oraz, że da się ją przepłynąć i, że należy zacząć od miejscowości Wiwili. To nam w zupełności wystarczyło, żeby chcieć spróbować. W sobotę rano opuściliśmy przyjazny hostelik w… Czytaj dalej Rio Coco, czyli 400 kilometrów prawdziwej przygody.

Bienvenidos a Nicaragua, czyli plaże, wulkany, dwie granice i dziesiątki autobusów.

Wraz z wyjazdem z Antigu’y otworzył się dla nas nowy rozdział podróży, czyli autobusy lokalne, w przewodnikach nazwywane “chickenbusami”. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, gdzie wędrują zużyte żółte szkolne autobusy amerykańskie, to wiedzcie, że idą do nieba. A autobusowe niebo znajduje się w Ameryce Centralnej. Tu dostają skrzydła, wielkie paździerzowe lub markowe głośniki, migające światełka i… Czytaj dalej Bienvenidos a Nicaragua, czyli plaże, wulkany, dwie granice i dziesiątki autobusów.

Gwatemala – Flores, Tikal, Rio Dulce, Guatemala i Antigua.

Okazało się, że przeprawa do Gwatemali nie była taką przygodą jakiej się spodziewaliśmy. W przewodniku przeczytaliśmy, że można się tam przedostać z pomocą agencji turystycznej, która organizuje przewóz do granicy meksykańskiej, dwugodzinną przeprawę łodzią do gwatemalskiego punktu granicznego, a stamtąd przejazd lokalnym busem do Flores, które było naszym celem tego dnia. Znaleźliśmy więc agencję, dobiliśmy… Czytaj dalej Gwatemala – Flores, Tikal, Rio Dulce, Guatemala i Antigua.

Z Tulum przez Chetumal do Palenque, czyli podsumowanie meksykańskie.

Ostatnim razem strasznie się spieszyliśmy, bo poganiała nas pani w kafejce na dworcu autobusowym w Chetumal. Pisane było na meksykańskiej klawiaturze, więc nie było polskich znaków. Czasem tak się może zdarzyć, ca co purystów z góry przepraszamy :] Z Tulum do Chetumal chcieliśmy pojechać autobusem. Cena jednak trochę nas zaskoczyła, więc zdecydowaliśmy się na tzw.… Czytaj dalej Z Tulum przez Chetumal do Palenque, czyli podsumowanie meksykańskie.

Ladny Meksyk!

Witamy wszystkich po dlugiej przerwie! Z Dominikany przerzucilismy sie, bagatela, w okolice Seattle, gdzie spedzilismy cudowne swieta u naszej rodziny. Dostalismy tak wielką dawkę rodzinnego ciepła, że powinno nam wystarczyc na kilka najblizszych miesiecy! Udalo sie nam tez skompletowac sprzet (nie bez wparcia, za ktore bardzo dziekujemy!), wyslalismy kolejna paczke niepotrzebnych rzeczy do Polski i… Czytaj dalej Ladny Meksyk!