Umarł blog, niech żyje blog – o powrocie i nowych początkach

Nasz pobyt w Ameryce Południowej zakończył się w Sao Paulo, gdzie spędziliśmy prawie dwa tygodnie w gościnnym domu naszych przyjaciół (Kasiu i Joao – mamy okazję po raz kolejny Wam podziękować!). Po pół roku tułaczki dostaliśmy do dyspozycji swój pokój, prysznic z ciepłą wodą, kuchnię, dwa koty i ten sam adres każdego dnia. Na początku… Read More Umarł blog, niech żyje blog – o powrocie i nowych początkach

Dominikana się skończyła

Nasz pobyt na Dominikanie dobiegł końca. Z jednej strony cieszymy się, że wyrwalismy się ze światowego centrum turystyczności, pamiątek, wyłudzania i, co tu dużo mówić – nudnawego życia kurortowego. Z drugiej strony jednak wyjazd ze słonecznej wyspy byl smutnym doświadczeniem. Zdążyliśmy się już zżyć z naszym tymczasowym domem. Z uliczką na tyłach restauracji. Z psami… Read More Dominikana się skończyła

Dominikańskie przysmaki. Foto.

Dziś uczta dla oka. Wypracowania nie będzie. Wrzucamy trochę fotek kulinarnych. Większość jest robiona z przyczajki lub zaskoczenia. Głównie w knajpce serwującej owoce morza – Captain Cook, która ma otwartą kuchnię do której zaglądam z aparatem w gotowości ilekroć tamtędy przechodzimy. Panowie Kucharze już nawet serdecznie się ze mną witają ;] Smacznego. Ps. Wystarczy najechać… Read More Dominikańskie przysmaki. Foto.

Fact: Scuba divers are happy people

Ciemno od chmur, zimno i pada od rana, a my siedzimy w motorówce prowadzonej przez szaleńca, który od czasu do czasu krzyczy: „Adrenaliinaa!“ Dno łódki uderza twardo o krótkie fale, a kapitan ma wyraźną przyjemność w nagłych zmianach kursu w ostatniej chwili przed burtami zacumowanych łódek. Po pięiu minutach deszcz tak kłuje w oczy, że… Read More Fact: Scuba divers are happy people

Gagarin to the rescue i reszta historii.

Wszystko zaczęło się spokojnie. Poczekaliśmy aż plaża opustoszeje po czym rozpaliliśmy małe ognisko. Mazer znalazł trochę kamieni, które zamieniły nam ognisko w kuchnię polową i przygotowaliśmy sobie kolację. Niezbyt wymyślną – różne rodzaje fasolki, z czego w jednej puszce były dodatkowo jakieś bliżej niezidentyfikowane kawałki mięsa (na naklejce były to kiełbaski) – w tym momencie była… Read More Gagarin to the rescue i reszta historii.

Z Playa el Macao do Bayahibe.

Dziś serwujemy trzecią część opowieści o naszym pierwszym tygodniu na Dominikanie. Od czasu, kiedy mamy dach nad głową jest nieco mniej „przygodowo”, ale bez obaw 🙂 podzielimy się najsmaczniejszymi kąskami! Z Playa el Macao zmyliśmy się wczesnym rankiem, przed przyjazdem właściciela. W pobliskim Macao wypiliśmy jeszcze kawkę – niestety nie zrobiliśmy zdjęcia – Macao jest wioską… Read More Z Playa el Macao do Bayahibe.

Punta Cana weclome to!

Lotnisko w Punta Canie jest fenomenalne! W niczym nie przypomina wielkich europejskich czy amerykańskich kolosów. Z samolotu wysiada się prosto na płytę, przechodzi się 100 metrów do budynku, który ma niskie ściany (jakieś 2 metry) i dach pokryty palmowymi liśćmi. W środku hula wiatr, a światło wpada przez metrową przerwę między górnym krańcem ściany a dachem.… Read More Punta Cana weclome to!