Szybko, szybko! czyli Costa Rica nie jest taka fajna.

Od momentu, w którym urodził się pomysł wyruszenia na Rio Coco, wiedzieliśmy, że odbijemy sobie szwindel agencji turystycznej z Meksyku, która naciągnęła nas na ofertą przekroczenia granicy z Gwatemalą łodzią. Kto nie wie o co chodzi, niech nadrabia zaległości. Kto zaś uważnie śledzi nasze losy w podróży, wie, że brak łodzi w Meksyku w Nikaragui… Read More Szybko, szybko! czyli Costa Rica nie jest taka fajna.

Rio Coco, czyli 400 kilometrów prawdziwej przygody.

Tydzień temu zostawiliśmy Was w niepewności wyruszając na wyprawę po Rio Coco. Jadąc tam zeszliśmy z radaru przewodników i masowych informacji. Wiedzieliśmy jedynie, że jest taka rzeka oraz, że da się ją przepłynąć i, że należy zacząć od miejscowości Wiwili. To nam w zupełności wystarczyło, żeby chcieć spróbować. W sobotę rano opuściliśmy przyjazny hostelik w… Read More Rio Coco, czyli 400 kilometrów prawdziwej przygody.

Bienvenidos a Nicaragua, czyli plaże, wulkany, dwie granice i dziesiątki autobusów.

Wraz z wyjazdem z Antigu’y otworzył się dla nas nowy rozdział podróży, czyli autobusy lokalne, w przewodnikach nazwywane “chickenbusami”. Jeśli kiedykolwiek zastanawialiście się, gdzie wędrują zużyte żółte szkolne autobusy amerykańskie, to wiedzcie, że idą do nieba. A autobusowe niebo znajduje się w Ameryce Centralnej. Tu dostają skrzydła, wielkie paździerzowe lub markowe głośniki, migające światełka i… Read More Bienvenidos a Nicaragua, czyli plaże, wulkany, dwie granice i dziesiątki autobusów.