9 rzeczy, które musisz zjeść w Sao Paulo

Poniżej mój subiektywny wybór dla tych podróżujących, którzy lubią zjeść. Sao Paulo to miasto, w którym spokojnie można puścić całą kasę na dobre jedzenie, nocne życie, albo na ciuchy. Naszego wyboru na pewno się domyślacie, więc do rzeczy: co trzeba zjeść w Sao Paulo? 1. Pizza Więcej Włochów niż w Brazylii mieszka tylko we Włoszech.… Read More 9 rzeczy, które musisz zjeść w Sao Paulo

Umarł blog, niech żyje blog – o powrocie i nowych początkach

Nasz pobyt w Ameryce Południowej zakończył się w Sao Paulo, gdzie spędziliśmy prawie dwa tygodnie w gościnnym domu naszych przyjaciół (Kasiu i Joao – mamy okazję po raz kolejny Wam podziękować!). Po pół roku tułaczki dostaliśmy do dyspozycji swój pokój, prysznic z ciepłą wodą, kuchnię, dwa koty i ten sam adres każdego dnia. Na początku… Read More Umarł blog, niech żyje blog – o powrocie i nowych początkach

Patagonia (nasza).

W Patagonii nauczyliśmy się słowa vento, czyli wiatr. Autobus jechał przez Patagoński step. Do tej kolorystyki jesteśmy przyzwyczajeni aż nadto. Beże, brązy, szarości i niebieskie niebo. Na szczęście ziemia nie była płaska jak stół. Wspinaliśmy się na pagórki, które okazywały się przełomami polodowcowych dolin, a na horyzoncie coraz wyraźniej rysowały się Andy. Nagle naszym oczom… Read More Patagonia (nasza).

Przez Chile na „koniec świata”.

Drugiego kwietnia w Puerto Montt w Chile lało jak z cebra. Gdy kapitan ogłosił początek manewrów wyjścia z portu, staliśmy na najwyższym pokładzie promu Puerto Eden, zaraz nad mostkiem. Widoczność była nienajlepsza, właściwie tego się spodziewaliśmy. Właśnie skończyło się lato i jesień rozwijała skrzydła. W Patagonii, na skraju której się znajdowaliśmy, oznaczało to tylko jedno… Read More Przez Chile na „koniec świata”.

Witamy w Boliwii, czyli o tym jak polecieliśmy w kosmos :]

Kupno biletu samolotowego namieszało nam w głowach. Gdy go nie mieliśmy moment powrotu do domu był nieokreślony. Nie przywiązywaliśmy do niego najmniejszej uwagi. Istniał gdzieś w przyszłości i gdzieś na południu kontynentu, przyciągając nas do siebie nieubłaganie, ale nie stanowczo. Wiedzieliśmy więc, że musimy się wciąż poruszać do przodu, wciąż na południe, nie kręcić się… Read More Witamy w Boliwii, czyli o tym jak polecieliśmy w kosmos :]

Ekspresem przez Peru, czyli z Amazonii do Machu Picchu.

Samolotami przedostaliśmy się z gorącej i parnej Amazonii na suche i zimne wyżyny Peru, do Arequipy. W oczekiwaniu na drugi lot spędziliśmy pół doby na lotnisku w Limie. Było to dość mocne zderzenie z cywilizacją po prawie dwóch tygodniach spędzonych w dżungli, w wioskach, gdzie prąd i woda dozowane są od święta, a na telewizję… Read More Ekspresem przez Peru, czyli z Amazonii do Machu Picchu.

Iquitos

Jesienią zeszłego roku pakowaliśmy cały nasz dobytek. Za kilka dni mieliśmy wyruszyć w podróż życia i musieliśmy się wyprowadzić z naszego pierwszego wynajmowanego wspólnie mieszkania. W przerwach między pakowaniem kartonów a wywożeniem mebli leżeliśmy na kanapie w dużym pokoju, który bez wszystkich naszych gratów nie wyglądał już tak przytulnie. Czytaliśmy sobie na głos książkę z… Read More Iquitos

1000 kilometrów amazońskiej żeglugi.

Kolejna heroiczna próba wydostania się z peruwiańskiej wioski Pantoja zakończyła się fiaskiem. Łódka odpływająca w kierunku Iquitos okazała się być za mała. Sukces naszego pomysłu od początku graniczył z cudem, ale co tam, zawsze warto próbować. Wczoraj dogadaliśmy się z kapitanem. Ten, dwa dni temu przypłynął tu niewielką łajbą. Na pokładzie była jedna pani ubrana… Read More 1000 kilometrów amazońskiej żeglugi.

Niedziela w szarej Bogocie.

W Capurgenie zostaliśmy jeszcze jeden cały dzień, który spędziliśmy na łażeniu po dżungli w poszukiwaniu wodospadów ścieżką do El Cielo, czyli do nieba, bawieniu się w rzece i bimbaniu z wędką na pomoście. Chyba doskonale wpisaliśmy się w rytm życia mieszkańców wioski. Następnego dnia o godzinie 7:30 rano odpływała łódka do Turbo (30$/os, zależy od… Read More Niedziela w szarej Bogocie.