Vivero Dominicano

Od kilku dni strasznie wieje. Mieszkamy na tarasie, przy samej plaży i wiatr momentami staje się ciężki do zniesienia. Wokół szumią palmowe liście i w ciemności brzmi to jak deszcz. Trzeba się przyzwyczaić. Trzeba też odpocząć od czasu do czasu, bo ciągły szum miesza w głowach. Jaro zabrał nas więc do Ogrodnika. Dziesięciominutowy spacer przeniósł nas… Read More Vivero Dominicano

Egzotyczna kawa podróżującej matki, czyli sposób na jet lag

Wczoraj minęły dwa tygodnie od naszego przyjazdu do Dominikany. Pierwszy tydzień był trudny głównie ze względu na różnicę czasową i idący z nią w nieodłącznej parze jet lag. Podróżując samemu w kierunku zachodnim, wystarczy przetrzymać zmęczenie i położyć się spać tak jak normalnie każe (nowy) zegarek. Po jednej lub dwóch wcześniejszych pobudkach bezboleśnie przyzwyczajamy się do… Read More Egzotyczna kawa podróżującej matki, czyli sposób na jet lag

Dominikańska Wigilia, w teorii

W naszym życiu złożyło się tak, że właśnie spędzamy drugie Boże Narodzenie w Dominikanie. Teoretycznie mogłabym więc tonem wszystkowiedzącym powymądrzać się o lokalnych zwyczajach etc, ale prawda jest taka, że dziwnym trafem nie poczułam tu jeszcze nigdy świątecznego klimatu, jednak w tym roku postanowiłam, że czas już skończyć z turystyczną ignorancją i trzeba o świętach dominikańskich przynajmniej poczytać i trochę popytać. Tym, czego się dowiedziałam podzielę się z Wami w tym wpisie.… Read More Dominikańska Wigilia, w teorii

Tropikalny spleen

Od razu, na początku disclaimer: ten post przesączony jest prywatą i emocjonalnymi bebechami. Czytacie na własną odpowiedzialność, żeby potem nie było, że nie ostrzegałam. Następnego dnia po przyjeździe do Dominikany Facebook przypomniał mi stare zdjęcie. Widać na nim jak ja, Mazur i Bert płyniemy łódką na nasze pierwsze nurkowanie. Na łódce z nami jeszcze Jaro,… Read More Tropikalny spleen

Cisza przed burzą

Na blogu zapadła złowroga cisza, a obiecałam sobie, że choćby skały grały, tak się nie stanie. Dlatego postanowiłam, że nie możemy już dłużej trzymać naszych planów w tajemnicy. Nowe posty nie pojawiają się dlatego, że całą naszą energię poświęcamy na przygotowania do pierwszego wielkiego wyjazdu w obecnym składzie. Lu i Mazur (i spółka) za półtora… Read More Cisza przed burzą