Niedziela w szarej Bogocie.

W Capurgenie zostaliśmy jeszcze jeden cały dzień, który spędziliśmy na łażeniu po dżungli w poszukiwaniu wodospadów ścieżką do El Cielo, czyli do nieba, bawieniu się w rzece i bimbaniu z wędką na pomoście. Chyba doskonale wpisaliśmy się w rytm życia mieszkańców wioski. Następnego dnia o godzinie 7:30 rano odpływała łódka do Turbo (30$/os, zależy od… Read More Niedziela w szarej Bogocie.

Samoloty i łodzie z Ameryki do Ameryki.

Panama przywitała nas widokiem bardzo niecodziennym. Na południu piętrzyły się drapacze chmur, w których odbijało się słońce. My ulokowaliśmy się w hotelu Casco Antiguo, w samym sercu panamskiej „starówki”, czyli Casco Viejo. Hotel był duży, stary i z duszą. Może brzmi to banalnie, ale zaraz po przekroczeniu progu budynku, gdy pięliśmy się w górę do… Read More Samoloty i łodzie z Ameryki do Ameryki.

Na dachu Panamy, czyli o wulkanie Baru.

W Panamie znajduje się tylko jeden wulkan (tak przynajmniej mówi przewodnik – Wikipedia twierdzi co innego). Wulkan nazywa się Baru, a jego szczyt to najwyższy punkt w kraju. Taka informacja wystarczyła nam w zupełności abyśmy jednomyślnie postanowili zdobyć ten szczyt. Trasa z granicy kraju do podnóży wulkanu była jak zwykle wieloetapowa. Pierwszy autobus zabrał nas… Read More Na dachu Panamy, czyli o wulkanie Baru.

Szybko, szybko! czyli Costa Rica nie jest taka fajna.

Od momentu, w którym urodził się pomysł wyruszenia na Rio Coco, wiedzieliśmy, że odbijemy sobie szwindel agencji turystycznej z Meksyku, która naciągnęła nas na ofertą przekroczenia granicy z Gwatemalą łodzią. Kto nie wie o co chodzi, niech nadrabia zaległości. Kto zaś uważnie śledzi nasze losy w podróży, wie, że brak łodzi w Meksyku w Nikaragui… Read More Szybko, szybko! czyli Costa Rica nie jest taka fajna.