Fact: Scuba divers are happy people

Ciemno od chmur, zimno i pada od rana, a my siedzimy w motorówce prowadzonej przez szaleńca, który od czasu do czasu krzyczy: „Adrenaliinaa!“

Dno łódki uderza twardo o krótkie fale, a kapitan ma wyraźną przyjemność w nagłych zmianach kursu w ostatniej chwili przed burtami zacumowanych łódek. Po pięiu minutach deszcz tak kłuje w oczy, że Bert oddaje kapitanowi swoją maskę, żeby ten nie władował nas w jakąś mieliznę czy rafę.

Nie płyniemy długo. Po 20 minutach gaśnie silnik, Bert cumuje łódkę do bojki, a my szykujemy się do zejścia, tak jak nas rano uczył. Potem szybko dwa palce lewej ręki na maskę, nadgarstek na reduktor, druga dłoń na głowę i fikołek do tyłu, przez burtę prosto w morze. Jaro skacze pierwszy, potem ja, Mazur i na końcu Bert. Słona woda zalewa twarz, ale można to jakoś ogarnąć. Mamy schodzić w parach – ja z Bertem, Mazi z Jarem.

Podpływamy do liny i coś jest nie tak. Moja maska jest za luźna, pod wodą mam wrażenie, że się przesuwa. Kątem oka widzę, że Jaro też ma coś nie tak – wraca na łódkę. Bert zamienia z nim dwa zdania, ale nie słyszę o co chodzi, bo zajmuję się poprawianiem maski, co niczego nie zmienia. Po drugiej próbie Bert oddaje mi swoją i powoli schodzimy pod wodę. Pod powierzchnią jest cicho, spokojnie, szybko uspokaja się oddech, adrenalina nie przydusza. Słychać tylko coraz bardziej miarowy cichy szmer wdechu i głośny wydech.

Schodzimy na samo dno, jakieś 6-7 metrów, klękamy, Bert jeszcze raz sprawdza nasz sprzęt i ruszamy do zatopionej łodzi podwodnej, fragmentów rafy i opuszczonej klatki dla rekinów. W okół nas zbiera się ławica małych rybek i przez kilka minut płynie z nami. Znajdujemy kraba, który wygląda jak pająk, ryby, którym się zdaje że boksują, małą murenę, kilka żywych korali i dużo martwych, wielkie jeżowce i dużo różnistych ryb i rybek.

Pod wodą spędziliśmy 45 minut, co podobno jest niezłym wynikiem przy pierwszym nurkowaniu. Gdy dostaliśmy sygnał do wynurzenia, wcale nie mieliśmy na to ochoty. No i oficjalnie wpadliśmy. Już kombinujemy jak, kiedy i gdzie zrobić pierwsze papiery, jak można sobie nurkowe wyjazdy wkleić w kalendarz, itd. Co Wam będę pisać. Jest moc!

Zapraszamy do galerii. Są foty z próbnego nurkowania w basenie, szkolenia w basenie i drogi na miejsce nurkowania [+ 2 filmiki!]. Zdjęć spod wody nie ma, bo nasz aparat poszedł na rentę i trzeba go teraz oszczędzać :]

Underwater Lu

On the boat

Reklamy

5 thoughts on “Fact: Scuba divers are happy people

  1. No, no! Co za przygoda! To musi być niesamowite przeżycie. Mnie ni było ono dane, bom z wodą na bakier. Ale cieszę się razem z Wami! Pamiętasz, Lu, jak machałaś nóżkami na basenie i nie posuwałas się ani na metr do przodu? A teraz proszę! Nawet pod wodą zasuwasz!
    t.

Skomentuj

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s